Autobus taranował pojazdy, bo sam przyspieszał? Za “bezczyn” kierowca nie odpowiada karnie

1 dzień temu

Autobus taranował pojazdy, zderzył się z tramwajem, a na koniec wjechał w przejście podziemne opodal Dworca Zachodniego w Warszawie.

Dramatyczne sceny rozegrały się 5 lipca 2026 r. w Warszawie. Zgodnie ze wstępnymi ustaleniami, w autobusie miało dojść do awarii nadajnika odpowiedzialnego za przyspieszanie pojazdu.

Z relacji świadków wynika, iż silnik w autobusie pracował na wysokich obrotach i iż autobus cały czas się rozpędzał. Kierowca próbował manewrować między pojazdami, a na koniec wjechał w przejście podziemne i zatrzymał się na schodach.

Przestępstwo to czyn

Żeby doszło do przestępstwa, przede wszystkim musimy mieć do czynienia z możliwością wpływania na przebieg wydarzeń przez człowieka. Konstytucja i Kodeks karny nazywają to “czynem”.

Odpowiada się karnie za “czyn zabroniony pod groźbą kary”. Żeby coś było karalne, a wcześniej bezprawne, musi być przede wszystkim czynem człowieka, który fizycznie wybiera określone zachowanie, mając alternatywy. Nie ma czynu, jeżeli człowiek nie może fizycznie sterować rzeczywistością.

Jeśli potwierdzą się ustalenia techników, iż autobus sam przyspieszał, kierowca nie może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej za przyspieszanie pojazdu i skutki, które z tego wyniknęły. Nie był to “czyn” w rozumieniu prawa karnego.

Czyn przed bezczynem

W opisywanej sytuacji należy zweryfikować, czy “bezczyn”, w jakim znalazł się kierowca, został przez kogoś zawiniony. Mówimy o tzw. zawinieniu na przedpolu czynu.

Chodzi więc o poszukiwanie “czynu” zanim pojawił się “bezczyn” – w praktyce chodziłoby przede wszystkim o możliwość przewidzenia i zapobiegnięcia usterce, która spowodowała przyspieszanie autobusu.

Sprawdzić też należy, czy w ramach całego “bezczynu” możemy doszukać się momentów, w których kierowca miał możliwość wpływania na przebieg wypadków, a jeżeli tak, czy działał racjonalnie i zgodnie z procedurami. Czyli czy w ramach “bezczynu” miał miejsce “czyn” zdatny do prawnego wartościowania.

W praktyce chodzi o ocenę manewrów wykonywanych podczas samoczynnego przyspieszania pojazdu: czy były racjonalne i minimalizowały ryzyka na zasadzie “mniejszego zła”. Trzeba wziąć pod uwagę perspektywę modelowego, dobrego kierowcy, który zostałby postawiony w tak beznadziejnej i zaskakującej sytuacji, i musiałby jakoś poprowadzić autobus, który sam przyspiesza.

Warszawski przypadek to rzadka ilustracja zdekompletowania struktury przestępstwa już na pierwszym szczeblu. Przestępstwo to czyn, bezprawny, karalny, karygodny i zawiniony – w omawianej sytuacji brakuje “czynu”.

Wspólnie patrzymy na prawo karne!

Zachęcam do udostępniania linka do analizy w mediach społecznościowych. Portal Dogmaty Karnisty to zarejestrowane czasopismo, które możesz cytować również w klasyczny sposób w swoim artykule naukowym, piśmie procesowym lub uzasadnieniu wyroku. Skorzystaj z poniższego wzoru:

  • M. Małecki, Autobus taranował pojazdy, bo sam przyspieszał? Za “bezczyn” kierowca nie odpowiada karnie, DogmatyKarnisty.pl z 7.07.2026
Idź do oryginalnego materiału