Niemieckie reformy będą szły z problemami

8 godzin temu

Koalicyjny rząd Niemiec ogłosił 34-punktowy plan reform, na mocy którego ma zostać ograniczona biurokracja, uproszczone warunki inwestowania, bardziej elastyczne umowy o pracę i ulgi podatkowe dla rodzin do 600 euro rocznie. Jednak reformy mają wielu przeciwników m.in. największa partia opozycyjna AfD zrobi wszystko by nie weszły one w życie.

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz w wywiadzie dla ARD stwierdził, iż pakiet reform przedstawiony właśnie przez koalicję rządową może podnieść PKB kraju powyżej 1% w 2027 roku.

„Chcę wyjść z tego kryzysu gospodarczego. Musimy ponownie zwiększyć potencjał wzrostu. Chciałbym, żeby w przyszłym roku znowu pojawiła się „1” przed przecinkiem” – powiedział Merz.

Ekonomiści i analitycy oraz organizacje biznesowe zauważają, iż osiągnięte właśnie porozumienie w ramach koalicji rządzącej w sprawie długo oczekiwanego pakietu reform może dać gospodarce sporo energii, jeżeli zostanie w pełni i gwałtownie wdrożone. Niemiecka gospodarka bowiem ich zdaniem „stanęła w miejscu”, jako iż konkurencja ze strony Chin i wyższe ceny energii podważyły ​​jej fundamenty oparte na eksporcie.

Gospodarka Niemiec rzeczywiście nie wygląda najlepiej. W kwietniu niemieckie agendy rządowe obniżyły swoją prognozę wzrostu PKB na ten rok do 0,5%, czyli o połowę, zaś na 2027 oceniły ją na 0,7%. Rząd Merza 2 lipca przedstawił 34-punktowy kompleksowy pakiet reform obejmujący 10 mld euro rocznych ulg podatkowych w ramach szerszego programu ożywienia wzrostu gospodarczego. Ogłoszenie pakietu następuje 15 miesięcy po porozumieniu w sprawie specjalnego funduszu infrastrukturalnego o wartości 500 mld euro i planach znacznego zniesienia limitów kredytowych na inwestycje w obronność.

34-punktowy pakiet obejmuje m.in. środki mające na celu ograniczenie biurokracji, ulgi podatkowe dla pracujących rodzin, umożliwienie bardziej elastycznych umów o pracę i zwiększenie inwestycji w budownictwo mieszkaniowe. Mowa także o redukcji biurokracji, w tym szybszych procedurach zatwierdzania projektów infrastrukturalnych oraz zniesieniu niektórych wymagań dotyczących sprawozdawczości i dokumentacji. Wcześniej zaś poinformowano o propozycjach dodania elementu kapitałowego do emerytury państwowej i stopniowego podniesienia wieku emerytalnego. Merz w wywiadzie stwierdził, iż przeciętna rodzina otrzyma ulgę podatkową w wysokości 600 euro.

Na liście znajdują się także działania przeciwko oszustwom związanym z zasiłkami, redukcja zatrudnienia w ministerstwach federalnych o 8% poprzez cyfryzację oraz zniesienie możliwości uzyskania przez pracowników zgody na zwolnienie lekarskie telefonicznie.

Pakiet ma być sfinansowany głównie poprzez podniesienie najwyższej stawki podatkowej dla osób o najwyższych dochodach z 45% do 47%. Definicja Ministerstwa Finansów określa takie osoby jako uzyskujące roczne dochody powyżej 280 tys. euro.

„Planowane środki mające na celu ograniczenie biurokracji są szczególnie obiecujące, ponieważ mogą dać niemieckim przedsiębiorstwom większą swobodę działania” – powiedział starszy ekonomista Commerzbanku, Ralph Solveen, który jednak zastrzegł, iż wszystko zależy od szybkiego i skutecznego wdrożenia planu.

„Jeśli zostanie wdrożony, Niemcy mogą stać się lepszym miejscem do inwestowania i ponownego tworzenia miejsc pracy” – powiedział Reuters Holger Schmieding, główny ekonomista Berenberg. Jak dodał, reformy mogą podwoić tempo wzrostu gospodarczego Niemiec do 0,7% rocznie i usunąć większość barier ograniczających działanie biznesu.

Podobnie stwierdził prezes Deutsche Banku, Christian Sewing, który nazwał pakiet „bardzo udanym krokiem otwierającym”, dodając: „To właśnie ten impuls jest nam potrzebny, aby przygotować Niemcy na przyszłość”.

„Pakiet reform pokazuje, iż obaj partnerzy koalicyjni byli gotowi na kompromis. Rząd Niemiec zgodził się na jeden z największych pakietów reform od dziesięcioleci” – powiedziała Marion Muehlberger z Deutsche Bank Research.

Pakiet został także dobrze przyjęty przez grupy lobbystyczne biznesu, jak i większość silnych niemieckich związków zawodowych, w tym IG Metall i IGBCE.

„Ten pakiet reform to decydujący pierwszy krok i wspiera nasze wezwanie do reform, które mają napędzać wzrost gospodarczy, konkurencyjność i innowacje. To jest dokładnie ten impet, którego potrzebujemy, aby przygotować Niemcy na przyszłość. Teraz zadaniem jest utrzymanie tego impetu, wdrożenie i zainicjowanie dalszych reform. Naprawdę dobry dzień” – oświadczył Christian Sewing, prezes Deutsche Bank.

Jednak związkowców straszy „polski model pracy” i „umowy śmieciowe”, o czym w niemieckich środowiskach związkowych często się mówi. Przewodnicząca IG Metall, Christiane Benner, nazwała choćby środki na rzecz bardziej elastycznych form pracy tymczasowej „atakiem na prawa pracowników”, bowiem zarząd IG Metall obawia się, iż reforma może oznaczać „wejście kuchennymi schodami patologii rynku pracy charakterystycznych np. dla Polski”.

Jednak Carsten Brzeski, globalny dyrektor ds. makroekonomii w ING, jest sceptyczny.

„Trzeba przyznać…, iż nie jest to pakiet, który z dnia na dzień przekształci stagnującą gospodarkę w kwitnącą” – zauważył.

Brzeski nawiązuje do natychmiastowego oporu jaki wytworzył się wokół programu i to z różnych stron. W przypadku politycznym jest to związana z Rosją i rosyjskim biznesem najpopularniejsza w tej chwili w Niemczech partia opozycyjna jaką jest AfD.

„Znowu złamana obietnica wyborcza CDU, jeszcze więcej lewicowej redystrybucji i minimalne kompromisy, które nie zasługują na miano „reformy”. To, iż to jest sprzedawane jako „przełom” pokazuje tylko jedno: całkowitą niezdolność tego rządu do przeprowadzenia reform” – napisała jej liderka Alice Weidel w poście w sieci społecznościowej X.

AfD nie tai, iż zrobi wszystko by zatrzymać program Merza ponieważ utrudniłby partii wygranie nadchodzących wyborów. Ponadto AfD widzi lekarstwo na niemieckie kłopoty gospodarcze w odbudowaniu więzów ekonomicznych z Rosją do tego stopnia, iż jak zauważają zdziwieni analitycy bankowi, oznaczałoby to „praktyczne podporządkowanie surowcowe Rosjanom”.

Doradcy podatkowi z drugiej strony już mają plan jak wykoleić zwiększenie podatków dla najbogatszych a choćby sprawić by płacili oni mniej – sekretem mają być fundacje rodzinne. Niewykluczone, iż dojdzie do konfliktu koalicji rządzącej z częścią biznesu na tym tle, bowiem resort finansów uważa takie wykorzystywanie fundacji rodzinnych po prostu za oszustwo podatkowe.

Propozycje reform zostały też skrytykowane przez związek zawodowy Verdi, który stwierdził, iż są one przykładem „kultury nieufności” wobec pracowników.

Z kolei Niemiecki Związek Lekarzy Rodzinnych stwierdził również, iż wymóg uzyskania przez pracowników pisemnego potwierdzenia choroby byłby „absolutnie katastrofalny” dla i tak już przeciążonych placówek medycznych.

W efekcie opór różnych środowisk sprawi, iż przełożenie reform na gospodarkę będzie trudne.

„Potencjalne ryzyko dla rządu polega na tym, iż może nie zdążyć w pełni wykorzystać tego, co właśnie ogłosił, ponieważ zajmie to trochę czasu” – powiedział Brzeski.

Merz bronił najbardziej tej części planu, którą uważała za najważniejszą – reformy podatku dochodowego, która przewiduje średnią ulgę podatkową dla małych i średnich gospodarstw domowych choćby o 600 euro rocznie. W wywiadzie dla publicznego nadawcy ZDF Merz powiedział, iż ulga podatkowa zawarta w planie nie zostanie zrekompensowana innymi środkami i na pytanie czy pracownicy dzięki zmianom będą mieli wyższe dochody netto odpowiedział: „Tak, myślę, iż tak”.

Idź do oryginalnego materiału