Plan ogólny a wartość nieruchomości

1 tydzień temu
Zdjęcie: Plan ogólny a wartość nieruchomości


Grunt jest ten sam, potencjał inwestycyjny już nie. Jak plany ogólne zmieniają wartość nieruchomości Plan ogólny a wartość nieruchomości. Spółka kilka lat temu kupiła grunt z myślą o przyszłej inwestycji mieszkaniowej. Budowy jeszcze nie rozpoczęła. Dla nieruchomości nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, a model inwestycyjny zakładał uzyskanie w przyszłości decyzji o warunkach zabudowy. Grunt przez cały czas ma tę samą powierzchnię, znajduje się w tym samym miejscu, ma tę samą księgę wieczystą i tego samego właściciela. Czy jego potencjał inwestycyjny również pozostał taki sam? Po reformie planowania przestrzennego odpowiedź na to pytanie nie jest już oczywista. Plan ogólny gminy może bowiem nie zmienić samego prawa własności nieruchomości, a jednocześnie istotnie wpłynąć na możliwości jej przyszłego wykorzystania. To z kolei może mieć konsekwencje dla wyceny gruntu, banków ziemi deweloperów, finansowania inwestycji, a choćby ceny przedsiębiorstwa w transakcji M&A. Dlatego plany ogólne nie są już problemem interesującym wyłącznie urbanistów, samorządy i właścicieli pojedynczych działek. Stają się jednym z elementów ryzyka inwestycyjnego przedsiębiorstwa. Plan ogólny to nie dawne studium. Pierwsza zasadnicza zmiana wynika z art. 13a ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Plan ogólny obejmuje obszar gminy i określa m.in. strefy planistyczne oraz gminne standardy urbanistyczne. Może również określać obszary uzupełnienia zabudowy. Co jednak szczególnie istotne, zgodnie z art. 13a ust. 7 jest aktem prawa miejscowego. Nie jest więc tylko dokumentem wskazującym ogólne kierunki polityki przestrzennej gminy. Jednocześnie trzeba uniknąć innego uproszczenia. Plan ogólny nie zastępuje miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Samo przypisanie nieruchomości do określonej strefy planistycznej nie daje właścicielowi prawa do realizacji konkretnej inwestycji. Znaczenie planu ogólnego polega na czym innym – wyznacza on prawne ramy, w których będą podejmowane kolejne decyzje dotyczące zagospodarowania przestrzeni. Zgodnie z art. 20 ustawy plan miejscowy musi być zgodny z ustaleniami planu ogólnego. Ustawa wiąże tę zgodność m.in. z profilem funkcjonalnym strefy planistycznej oraz określonymi w planie ogólnym parametrami zabudowy. o ile więc inwestor posiada grunt bez MPZP i zakłada, iż w przyszłości gmina uchwali plan pozwalający zrealizować określony projekt, nie może już oceniać tego założenia bez uwzględnienia planu ogólnego. Jeszcze większa zmiana dotyczy warunków zabudowy. Szczególnie istotna jest sytuacja nieruchomości, których potencjał inwestycyjny opierał się dotychczas na możliwości uzyskania decyzji o warunkach zabudowy. Ustawa bezpośrednio wiąże WZ z planem ogólnym. Zgodnie z art. 13a ust. 5 jego ustalenia stanowią podstawę prawną wydawania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Dodatkowo art. 61 ust. 1 pkt 1a przewiduje – z ustawowymi wyjątkami – iż jednym z warunków wydania decyzji WZ jest położenie terenu na obszarze uzupełnienia zabudowy. To może prowadzić do zasadniczej zmiany sytuacji gruntów, które jeszcze kilka lat temu były oceniane podobnie. Pierwsza nieruchomość znajdzie się w strefie odpowiadającej planowanej funkcji i na obszarze uzupełnienia zabudowy. Druga – poza takim obszarem albo w strefie, której profil funkcjonalny nie odpowiada zakładanej inwestycji. Fizycznie obie działki pozostaną takie same. Ich potencjał inwestycyjny może być jednak zupełnie inny. Reforma nie przekreśla praw już uzyskanych. Nie oznacza to, iż 1 września 2026 r. nastąpiło automatyczne „wyzerowanie” dotychczasowej sytuacji planistycznej nieruchomości. Wręcz przeciwnie. Zgodnie z art. 34 ust. 1a ustawy wejście w życie planu ogólnego nie powoduje utraty mocy obowiązujących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Nie tracą również automatycznie ważności wcześniej wydane decyzje o warunkach zabudowy. Przepisy przejściowe pozwalają także na wydawanie decyzji w postępowaniach wszczętych na podstawie wniosków złożonych przed 31 sierpnia 2026 r. Dlatego z punktu widzenia inwestora zasadnicze znaczenie ma nie tylko to, gdzie znajduje się nieruchomość, ale również na jakim etapie planistycznego przygotowania znajduje się inwestycja. Czym innym jest grunt objęty obowiązującym MPZP. Czym innym nieruchomość z decyzją WZ. Jeszcze inaczej trzeba oceniać grunt, dla którego postępowanie wszczęto odpowiednio wcześniej. Największa niepewność dotyczy nieruchomości kupionych jako długoterminowa rezerwa inwestycyjna, których wartość opierała się przede wszystkim na założeniu, iż możliwość zabudowy zostanie dopiero w przyszłości wykreowana. I właśnie tutaj plan ogólny może mieć największe znaczenie ekonomiczne. Nie każdy grunt zachowa potencjał, który przypisywał mu właściciel. Reforma wprowadziła również mechanizmy ograniczające możliwość niekontrolowanego wyznaczania kolejnych terenów pod zabudowę mieszkaniową. Art. 13d ustawy nakazuje przy wyznaczaniu odpowiednich stref uwzględniać zapotrzebowanie na nową zabudowę mieszkaniową oraz chłonność terenów. Co do zasady suma chłonności terenów niezabudowanych w określonych strefach mieszkaniowych ma mieścić się pomiędzy 70 a 130 proc. zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową w gminie. Ustawa przewiduje także sytuację, w której już istniejąca chłonność określonych terenów przekracza 130 proc. zapotrzebowania – wtedy możliwość wyznaczania kolejnych stref mieszkaniowych zostaje ograniczona. Z perspektywy polityki przestrzennej jest to instrument przeciwdziałający nadmiernemu rozlewaniu się zabudowy. Z perspektywy właściciela gruntu oznacza jednak coś bardzo konkretnego: fakt, iż nieruchomość została kiedyś kupiona z myślą o przyszłym osiedlu, nie gwarantuje, iż nowe ramy planistyczne pozwolą ten scenariusz zrealizować. Prawo nie chroni samego biznesowego oczekiwania właściciela, iż grunt kiedyś stanie się terenem inwestycyjnym. Czy to oznacza spadek wartości nieruchomości? Nie automatycznie. Plan ogólny nie ustala wartości rynkowej działki. Na jej cenę wpływają lokalizacja, infrastruktura, popyt, dostępność finansowania, parametry techniczne, otoczenie oraz wiele innych czynników. Ale w przypadku gruntów inwestycyjnych jednym z podstawowych elementów ich ekonomicznej wartości jest możliwość określonego wykorzystania. o ile inwestor kupuje grunt za 20 mln zł dlatego, iż zakłada realizację na nim projektu mieszkaniowego, magazynowego albo usługowego, płaci nie tylko za hektary ziemi. Płaci również za określony potencjał inwestycyjny. o ile prawdopodobieństwo jego wykorzystania istotnie się zmienia, rynek może inaczej wyceniać samo aktywo. Dlatego adekwatnsze od twierdzenia, iż „plan ogólny obniża wartość działki”, jest stwierdzenie, iż może zmienić jeden z najważniejszych czynników wpływających na jej wartość – prawnie osiągalny sposób przyszłego wykorzystania. To rozróżnienie jest istotne również prawnie. Bank ziemi nie jest już jednorodnym aktywem. Szczególne znaczenie reforma może mieć dla przedsiębiorstw posiadających rozbudowane banki ziemi. Deweloper może posiadać kilkadziesiąt nieruchomości kupowanych przez wiele lat. Część jest objęta MPZP. Dla części uzyskano WZ. W innych przypadkach postępowania dopiero się toczą. Kolejne grunty zostały kupione jako rezerwa pod projekty, które miały rozpocząć się dopiero za kilka lat. W bilansie wszystkie są nieruchomościami spółki. Z punktu widzenia ryzyka inwestycyjnego mogą jednak należeć do zupełnie różnych kategorii. Dlatego informacja, iż przedsiębiorstwo posiada np. 100 hektarów „gruntów inwestycyjnych”, może nie mówić już wystarczająco dużo o rzeczywistym potencjale jego banku ziemi. Znaczenie ma nie tylko

Idź do oryginalnego materiału