Prewencyjne kontrole trzeźwości już działają. Firmy reagują dopiero po fakcie

1 godzina temu

Pracodawcy w Polsce mogą od lutego 2023 r. prowadzić prewencyjne kontrole trzeźwości pracowników, a dane pokazują, iż skala problemu rośnie. W 2024 r. wystawiono 9,5 tys. zwolnień lekarskich związanych z nadużyciem alkoholu, co oznacza wzrost o niemal 45 proc. rok do roku. To przekłada się na absencję, ryzyko wypadków i koszty dla firm.


Z danych ZUS wynika, iż w 2024 r. zwolnienia z kodem C objęły łącznie 99,6 tys. dni absencji. W pierwszym półroczu 2025 r. lekarze wystawili już blisko 5 tys. takich zaświadczeń, obejmujących ponad 50 tys. dni nieobecności.


Równolegle dane Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji pokazują, iż w 2024 r. ujawniono 92 324 nietrzeźwych kierujących. Jednocześnie przeprowadzono ponad 16 mln badań trzeźwości, co wskazuje na rosnącą skalę kontroli i znaczenie działań prewencyjnych.

Firmy reagują dopiero po incydencie


W sektorach takich jak produkcja, transport czy budownictwo oznacza to konieczność aktywnego zarządzania ryzykiem. Mimo możliwości prowadzenia kontroli prewencyjnych wiele organizacji wprowadza je dopiero po wystąpieniu problemu.


– Największe napięcia pojawiają się tam, gdzie kontrola trzeźwości jest wdrażana w reakcji na zdarzenie. W organizacjach, które traktują ją jako element stałego systemu bezpieczeństwa, podobnie jak szkolenia BHP czy przeglądy techniczne, opór jest znacznie mniejszy, a procedura staje się naturalnym standardem – mówi Alicja Milewska, ekspertka BEAN.


Kluczowe znaczenie ma przewidywalność zasad oraz ich równe stosowanie wobec wszystkich pracowników.

Alkohol przed pracą zwiększa ryzyko wypadków


Problem trzeźwości pracowników wykracza poza kwestię absencji. Obejmuje także wypadki przy pracy, przestoje produkcyjne, odpowiedzialność cywilną i karną, a także ryzyko utraty kontraktów czy wzrostu składek ubezpieczeniowych.


– W branżach wysokiego ryzyka jeden błąd może kosztować setki tysięcy złotych. Z naszej perspektywy kontrola trzeźwości to narzędzie ograniczania ryzyka finansowego i prawnego, a nie forma nadzoru nad pracownikiem – mówi Alicja Milewska.


Ekspertka zwraca też uwagę na znaczenie jakości sprzętu do mierzenia poziomu stężenia alkoholu i jego kalibracji. Te wpływają na wiarygodność wyników.

Skarg na kontrole trzeźwości dotąd było niewiele


Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, iż liczba skarg dotyczących nowych przepisów jest niewielka. Oznacza to, iż problem nie leży w regulacjach, ale w sposobie ich wdrażania. Firmy, które jasno określają zasady badań, informują pracowników z wyprzedzeniem i dokumentują pomiary, ograniczają ryzyko sporów.


Kontrole trzeźwości powinny być traktowane jak standardowy element zarządzania bezpieczeństwem. Dlatego nie mogą być wdrażana tylko jako reakcja na już zaistniałe incydenty.


– Firmy, które konsekwentnie budują kulturę bezpieczeństwa, nie tłumaczą się z kontroli trzeźwości. One pokazują dane, wskazują realne ryzyka i wdrażają rozwiązania systemowe. Wtedy procedura nie jest postrzegana jako brak zaufania, ale jako element odpowiedzialnego zarządzania – mówi Alicja Milewska.




Przeczytaj także:



  • W Polsce 99,8 proc. kierowców jeździ na trzeźwo, ale mają inny, ogromny problem

  • System kaucyjny działa. Plastik znika z rzek, ale „małpki” wciąż problemem

  • Ulga na kota, Netflix i zmywarkę. Polacy szukają sposobów na niższy PIT

Idź do oryginalnego materiału