Przez lata problem WIBOR-u sprowadzano do pytania, czy sam wskaźnik był prawidłowo wyznaczany. Tymczasem prawdziwa bomba z opóźnionym zapłonem może tkwić gdzie indziej – w milionach umów kredytowych zawierających wadliwe, niepełne albo wzajemnie sprzeczne klauzule awaryjne. Gdy w 2037 roku WIBOR zniknie z rynku, polskie sądy mogą stanąć przed skalą sporów porównywalną z aferą frankową. Opóźnione wytyczne nadzorcze, chaos regulacyjny, wskaźniki zastępcze, które same mogą zniknąć, i pytanie o granice ingerencji państwa w istniejące umowy – to problemy, które dziś wydają się odległe, ale ich skutki mogą okazać się kosztowne dla banków i kredytobiorców.