Zmiany mają objąć miliony podatników i największe przedsiębiorstwa. Rząd chce obniżyć obciążenia części osób rozliczających PIT, a jednocześnie zwiększyć podatek CIT dla największych firm.
Polski system podatkowy może czekać kolejna duża zmiana. Rząd zapowiedział reformę, która ma przynieść niższe obciążenia części podatników PIT, ale jednocześnie zwiększyć daniny płacone przez największe przedsiębiorstwa.
Według zapowiedzi przedstawionych 19 sierpnia przez premiera Donalda Tuska zmiany mają objąć około 3,5 mln podatników. Jednym z głównych elementów planu jest podniesienie progu, od którego w tej chwili zaczyna obowiązywać wyższa stawka podatku dochodowego.
Drugi próg PIT ma wzrosnąć do 130 tys. zł
Obecnie dochody opodatkowane według skali podatkowej są objęte stawką 12 proc. do 120 tys. zł, a nadwyżka ponad tę kwotę jest opodatkowana stawką 32 proc. Takie zasady wskazuje w tej chwili oficjalny portal podatkowy Ministerstwa Finansów.
Rządowy plan zakłada podniesienie drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 130 tys. zł. Jednocześnie dla dochodów mieszczących się między 130 tys. a 150 tys. zł miałaby obowiązywać nowa, niższa stawka 24 proc. Dopiero dochody przekraczające 150 tys. zł przez cały czas byłyby objęte stawką 32 proc.
W praktyce oznaczałoby to zmniejszenie obciążeń podatkowych dla części osób osiągających wyższe dochody, które w tej chwili po przekroczeniu 120 tys. zł wpadają od razu w 32-procentową stawkę.
Kto może zyskać?
Najbardziej odczuwalną zmianę mogą zobaczyć osoby rozliczające się według skali podatkowej, których dochody przekraczają obecny drugi próg podatkowy.
Plan rządu oznaczałby, iż dochód pomiędzy 120 tys. a 130 tys. zł nie byłby już objęty najwyższą stawką. Dodatkowo przedział od 130 tys. do 150 tys. zł byłby opodatkowany według niższej, 24-procentowej stawki.
Nie oznacza to jednak, iż reforma automatycznie obniży podatki wszystkim. Osoby osiągające niższe dochody, które nie zbliżają się do obecnego drugiego progu, mogą nie odczuć tej konkretnej zmiany w swoich rozliczeniach.
Największe firmy miałyby zapłacić więcej
Rząd chce zrekompensować część ubytku dochodów budżetowych zwiększeniem podatku dla największych przedsiębiorstw.
Zgodnie z przedstawioną zapowiedzią stawka CIT dla firm osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro miałaby wzrosnąć z 19 proc. do 22 proc. w tej chwili podstawowa stawka CIT wynosi 19 proc., natomiast dla części małych podatników i podmiotów rozpoczynających działalność przewidziana jest stawka 9 proc., po spełnieniu określonych warunków.
Planowana podwyżka nie byłaby więc skierowana do wszystkich firm. Według przedstawionych założeń miałaby objąć przedsiębiorstwa przekraczające wskazany próg przychodowy.
Dla największych spółek oznaczałoby to jednak wyższe obciążenia i potencjalnie mniejszą część zysków pozostającą do dyspozycji na inwestycje, rozwój lub wypłatę dywidend.
Wyższa danina solidarnościowa
W zapowiedziach pojawiła się również zmiana dotycząca osób o najwyższych dochodach. Danina solidarnościowa od dochodów przekraczających 1 mln zł miałaby wzrosnąć z 4 proc. do 5 proc.
Rządowy plan prowadzi więc do wyraźnego przesunięcia ciężaru części zmian podatkowych. Z jednej strony niższe obciążenia mają otrzymać miliony podatników, z drugiej większe wpływy do budżetu mają zapewnić największe przedsiębiorstwa oraz osoby osiągające bardzo wysokie dochody.
Co z kwotą wolną od podatku?
W kampanii wyborczej jednym z najważniejszych postulatów było podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. Na razie jednak rząd nie zakłada szybkiego wprowadzenia tego rozwiązania.
Według informacji Reuters realizacja tego postulatu nie jest w tej chwili przewidywana wcześniej niż w 2027 lub 2028 roku. Obecna kwota wolna pozostaje więc bez zmian.
To ważna informacja dla podatników, ponieważ proponowana reforma dotyczy przede wszystkim zmian w wyższych progach podatkowych, a nie powszechnego zwiększenia kwoty wolnej.
Dlaczego rząd proponuje takie zmiany?
Reforma ma mieć również wymiar budżetowy. Polska przez cały czas mierzy się z wysokim deficytem finansów publicznych, dlatego rząd chce połączyć obniżkę części obciążeń PIT ze zwiększeniem dochodów pochodzących od największych firm i osób o najwyższych dochodach.
Minister finansów Andrzej Domański ocenił, iż zmiany powinny być dla budżetu w dużej mierze równoważące się. Rząd liczy również, iż takie działania zostaną pozytywnie odebrane przez agencje ratingowe, które zwracają uwagę na sytuację polskich finansów publicznych.
Na razie to jeszcze plan
To najważniejsze zastrzeżenie dla podatników i przedsiębiorców. Zapowiedziane zmiany nie obowiązują jeszcze jako nowe przepisy.
Reforma musi przejść przez proces legislacyjny, zostać uchwalona przez parlament i uzyskać wymagane zatwierdzenie. Dopiero wtedy będzie można mówić o ostatecznym kształcie nowych zasad oraz dokładnej dacie ich wejścia w życie.
Do czasu ewentualnej zmiany prawa przez cały czas obowiązują aktualne zasady podatkowe publikowane przez Ministerstwo Finansów.
Jedni zyskają, inni zapłacą więcej
Proponowana reforma może stać się jedną z najważniejszych zmian podatkowych ostatnich miesięcy. Dla części osób zarabiających więcej oznaczałaby niższy podatek dochodowy. Dla największych przedsiębiorstw byłaby natomiast sygnałem, iż koszty prowadzenia biznesu mogą wzrosnąć.
Na ostateczne skutki trzeba jednak jeszcze poczekać. najważniejsze będą szczegóły projektu ustawy i przebieg prac w parlamencie.
Jedno jest pewne: jeżeli rządowy plan zostanie zrealizowany w zapowiadanym kształcie, polscy podatnicy i największe firmy mogą już niedługo rozliczać się według zupełnie innych zasad.






