Nie nagrywaj sąsiadów, bo zabulisz. Podglądanie skończyło się potężną karą

konto.spidersweb.pl 18 godzin temu

Prezes UODO wlepił pierwszą karę za prywatny monitoring – i to tak słoną, iż niektórzy od razu sprawdzą, czy ich kamery nie rejestrują przypadkiem za wiele.

Ponad 26 tys. zł kary ma zapłacić osoba, która nie wykonała decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nakazującej zaprzestania przetwarzania danych osobowych dzięki monitoringu wizyjnego, który obejmuje m.in. drogę publiczną – poinformował urząd.

Feralna kamera rejestrowała zarówno obraz, jak i dźwięk. Urządzenie nagrywało całą dobę nie tylko posesję właściciela, ale też drogę publiczną i sąsiednie nieruchomości. Właśnie dlatego sprawę UODO zgłosili sąsiedzi, którym nie podobał się fakt, iż mogą być podglądani.

Urząd uznał, iż mają rację.

Po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego Prezes UODO nakazał zaprzestania przetwarzania danych osobowych skarżących dzięki monitoringu wizyjnego – w zakresie wizerunku oraz głosu, obejmującego swym zasięgiem drogę publiczną oraz nieruchomości skarżących – wobec braku podstawy prawnej dla tego przetwarzania – relacjonuje zdarzenie UODO.

Właściciel monitoringu miał siedem dni na usunięcie kamer lub zmianę ich usytuowania w taki sposób, by obejmowały tylko jego posesję. Nie wniósł skargi na decyzję prezesa UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, więc ta stała się prawomocna.

Jak opisuje urząd, nie wykonał też decyzji organu nadzorczego, pomimo upomnienia ze strony UODO. Pisma z urzędu nie były odbierane i po dwukrotnej awizacji zostały uznane za doręczone adresatowi.

Prezes UODO Mirosław Wróblewski wszczął kolejne postępowanie administracyjne – tym razem w przedmiocie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu nałożonego przez organ nadzorczy, czyli obowiązku usunięcia bądź przestawienia kamer w taki sposób, by nie przetwarzać danych sąsiadów. Jak podkreślił, ci mieli „poczucie ciągłej obserwacji i nadzorowania ich życia prywatnego wraz z danymi o ich lokalizacji”.

Administrator nie ma takiego prawa, aby monitorować te obszary dzięki tak inwazyjnej metody, jaką jest stałe monitorowanie i przetwarzanie danych osobowych osób, które tam przebywają – w każdej sytuacji i każdego dnia. A prawie półroczny, niczym nieusprawiedliwiony, stan niewykonania nakazu Prezesa UODO należy uznać za długi i organ nadzorczy potraktował go jako jedną z okoliczności wpływających obciążająco na wymiar orzeczonej administracyjnej kary pieniężnej – wyjaśnia urząd.

Co ciekawe, właściciel kamer i tak może uznać, iż mu się poszczęściło, bowiem kara za nieprzestrzeganie nakazu orzeczonego przez organ nadzorczy może wynieść maksymalnie aż 20 mln euro! W tym przypadku to tylko 26 711 zł.

Czy takich spraw będzie więcej?

Coraz większe wątpliwości budzą kamery ustawiane przy altankach śmietnikowych. Mają nagrywać osoby, które podrzucają śmieci do nieswoich kontenerów. Choć ochrona przed tego typu praktykami wydaje się zasadna – przez to rośnie koszt wywozu odpadów – ale niektórzy mieszkańcy nie chcą być pod obserwacją.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał już nawet, iż sam argument dotyczący segregacji nie wystarcza, aby umotywować instalację kamer. Stanął tym samym po stronie tych mieszkańców, którzy sprzeciwiali się obserwacji śmietnika.

Idź do oryginalnego materiału